V KLUBOWA
WYPRAWA NA ODLEGŁOŚĆ ( ŚWIDNICA PKP – SKALNIK 17-18.07.2010)
Uczestnicy: Mirek, Andrzej (Prezes), Andrzej, Krzysztof i
Zbych
Trasa:
O 3.30 start – tradycyjnie z dworca Świdnica Miasto, Już na
początku nas zakręciło, bo wychodząc w kierunku na Słotwinę przechodzimy przez
ul. Ofiar Oświęcimskich. Szkoda, że nie udało się obudzić Irenki. O brzasku
mijamy szosą na Wałbrzych skrzyżowanie Witoszów – Komorów. Przejście na drogi
polne w okolicach Wzgórza Ernesta daje ulgę stopom ale budzi muchy, gzy i
bąki…. Pierwszy popas na polu przed Mokrzeszowem. Fragmentami szlaków wchodzimy
w granicę Książańskiego Parku Krajobrazowego, by przy Jeziorku Dayzi przejść na
teren powiatu wałbrzyskiego. Dwa okazałe krzyże pokutne w zaspanym Lubiechowie
i dalej …. Torami PKP do stacji Wałbrzych Szczawienko. Udało nam się dobudzić
dróżnika i nawet uzyskać unikatową pieczątkę z nazwą stacji. Pierwsze piwo,
kupione w sklepiku ale wypite przy śniadanku w knajpeczce wałbrzyskiej.
Nieszczesna Piaskowa góra i przejście ogródkami działkowymi do Szczawna Zdroju.
O! już w 2008 r. idąc na Chełmie gościliśmy w tym sklepie. I w Domu Turysty na
głównym deptaku też popasaliśmy z lekką drzemką pod parasolami. Tym razem było
podobnie. Ruszamy dalej…. Przed nami Lubomir. W wiejskim sklepie uzupełniamy
zapasy płynów i spokojnie dochodzimy do Bacówki pod Trójgarbem. Niestety
zamknięta na głucho i to chyba na dłuższy czas. Trudno, radzimy sobie sami.
Płonie ognisko a na nim skwierczą kiełbaski. Po piwku i w skwarze południa
(jest 13.00) zalegamy w kimę. Potrzebowaliśmy tego snu, oj bardzo. Po
obudzeniu, kąpiel w strumieniu i dalej pod górę, ostro na Trójgarb. Dotrzymuje
nam kroku napotkany turysta z Płocka. Piękna panorama na stronę Kotliny
Kamiennogórskiej i ciężkie, burzowe chmury nad Świdnicą i Wałbrzychem. Schodząc
do Witkowa Śląskiego widzimy jak w naszych rejonach szleje burza, walą grzmoty
i niebo przecinają błyskawice. Przy zamkniętym już sklepie w Witkowie
pomienialim piwa z tubylcami, pomienialim bo nasze były już ciepłe…. Troszeczkę
pokropiło, spadła temperatura i …dobrze. Przez Jaczków żwawym krokiem dochodzimy
do styku drogi wojewódzkiej Kamienna Góra – Wałbrzych, ale my polną drogą,
miłym skrótem schodzimy do Ptaszkowa. O 19.30 meldujemy się w „agroturystyce”,
gdzie czekają na nas mili gospodarze i rodzina strusi.
Pyszne śniadanko z
jednego strusiego jaja (dla 5 chłopa) i dodatków. Niestety w nocy polało, a od
świtu siąpi nieprzerwany śiąpik. Brrrrr. Ruszamy o 9.00, kierunek na Po
przejściu przez Kamienną Górę wpadamy w drogę polną usłaną kałużami, rosą i
błotkiem. W butach chlupie. Ciekawy zakątek w Pisarzowicach: wiadukt kolejowy
nad rwącą, przybraną obficie rzeką, nad którą urządzono okazałą kładkę. Jeszcze
pełna żartu wizyta w sklepie spożywczym i …….w punkcie informacji turystycznej
(!) Oj, zmienia nam się ta polska wieś!!!!!!
Czarnów i pniemy się w góre. Tuż przed 16.00 stajemy na
szczycie SKALNICA. Uroczysty toast, nadal w siąpiącym deszczu. Dopięliśmy V
WYPRAWĘ KLUBOWĄ OKAZAŁYM WYNIKIEM KILOMETRAŻOWYM I KOLEJNYM SZCZYTEM DO KORONY
GÓR POLSKICH.
ZBYCH.